niedziela, 10 lutego 2013

FoteLove Story




Za cztery dni święto wszystkich zakochanych, kochanych i kochających. Z tej okazji dziesiejszy wpis poświęcam tematyce sercowej, a konkretnie kultowym i mniej znanym fotelom w kształcie... serca. To moje propozycje do spędzenia czasu we dwoje. Jak będziecie ich używać, to już gołąbeczki zależy tylko od Was :)



Fotel Vernera Pantona z 1958r. via www.theshoptherapist.com



  • U S I Ą D Ź   M I   N A   K O L A N A C H,   K O C H A N A !
Nie sposób nie zacząć od prawdopodobnie najbardziej znanego fotela w kształcie serca - Heart Cone Chair autorstwa Vernera Pantona - duńczyka znanego z futurystycznych i ekstrawaganckich jak na tamte czasy pomysłów. Aż trudno uwierzyć, że projekt ten ma 55 lat! Pochodzący z 1958r. mebel to wariant innego modelu - Cone Chair, który został zaprojektowany rok wcześniej. Kiedy HCC został po raz pierwszy wyeksponowany na wystawie nowojorskiego sklepu, policja zażądała jego usunięcia, gdyż wywołał on niemałą sensację. Widząc na wystawie tak oryginalny mebel kierowcy zwalniali lub po prostu zatrzymywali się - w ten sposób, po kilku godzinach powstał ogromny korek. Lata 50-te to był okres, w którym projektanci eksperymentowali z plastikiem i innymi tworzywami sztucznymi. Panton nie byłby sobą, gdyby nie zastosował w HCC innowacyjnych rozwiązań. Fotel został wykonany z włókna szklanego (szkielet), satynowanej stali nierdzewnej z plastikowymi ogranicznikami (krzyżowa podstawa) i pianki poliuretanowej obitej np. wełną (siedzisko). Z wiadomych względów najbardziej popularny jest model w kolorze intensywnej czerwieni, ale można też zamówić "serduszko" w zieleni, pomarańczu, granacie czy czerni. Panton zwykł mawiać: "Większość ludzi woli mieszkać w ponurych, beżowych wnętrzach, śmiertelnie bojąc się kolorów. Moim celem jest prowokowanie ludzi, by używali swojej wyobraźni i czynili swoje otoczenie bardziej ekscytującym". Mimo, że forma fotela utrzymana jest w stylistyce retro, to mebel idealnie wpisuje się w nowoczesne i minimalistyczne wnętrza restauracyjne, barowe i hotelowe. HCC zdobyło sobie grono wiernych fanów również wsród prywatnych użytkowników, głównie właścicieli loftów. Model ten obecnie znajduje się w ofercie firmy Vitra i kosztuje ponad 4 tys. dolarów!
Ten fotel - koniecznie w czerwonej wersji! - wprost kusi, by spędzić w nim wspólne chwile w Walentynki i nie tylko. Siedząc wygodnie na kolanach ukochanego, oboje macie oparcie na plecy :)




Fotel firmy Giovannetti, via www.giovannetticollezioni.it

  • A M O R E   M I O,   Z   T O B Ą   W I R U J E   C A Ł Y   Ś W I A T
Ten pochodzący z włoskiej pracowni Giovannetti fotel pokocha niejeden z was. Projekt z 2006r. autorstwa Sandro Santantonio ma wdzięczną nazwę Love i powstał (a jakże!) z miłości do designu, pasji tworzenia i chęci wywołania wrażenia. Fotel jest bardzo elegancki i uwodzicielski. Jego linia w kształcie serca utrzymana w stylistyce glamour doda pikanterii każdemu wnętrzu i wyrazi wyjątkowy styl jego właściciela. Model jest dostępny w wielu wersjach kolorystycznych, np. w bakłażanowej i ozdobi każde nowoczesne wnętrze prywatne jak i o przeznaczeniu typowo komercyjnym. Korpus, podstawa i obicie mogą mieć ten sam kolor, ale możesz zamówić również wersję, gdzie każdy element jest inny -  np. metalowa podstawa, czarny korpus i czerwone siedzisko. Love wykonany jest m.in. z włókna szklanego wzmocnionego stalową konstrukcją (korpus i podstawa) i odpornej na odkształcanie pianki poliuretanowej obitej np. welurem (siedzisko). Ergonomiczny kształt sprawia, że fotel jest baaardzo wygodny. W sam raz dla dwojga, usiąść obok siebie będzie trudno, ale kto wie. Napewno warto wykorzystać to, że fotel jest obrotowy :)




Fotel designera-showmana Karima Rashida


  • P A T R Z M Y   S O B I E   W   O C Z Y,   M Ó J   M I Ł Y 
Nowe spojrzenie na fotel "Toi & Moi" pochodzący z... XVIIIw. Veuve Clicquot Loveset, to oczywiście zwariowana interpretacja Karima Rashida - króla plastiku z dorobkiem ponad 2 tys. projektów (meble, moda, wnętrza). VCL to dwa zwrócone do siebie siedziska w formie płatków (inni przyrównują ten kształt do jaja). Oczywiście jak na Rashida przystało, również i ten projekt ma wesołą kolorystykę. "Róż oznacza energię, piękno i miłość do życia. Loveseat to ekstrawagancka celebracja różowego szampana, mojego ulubionego Veuve Clicquot" - tak mówi o swoim projekcie designer. Po środku, na łączeniu, znajduje się zgrabny, chromowany kubełek na lód w kolorze wesołego oranżu ... w sam raz na butelkę szampana Veuve Clicquot. Ta renomowana marka szampanów zaproponowała kilku designerom, by stworzyli "dodatek" do ich wyśmienitego produktu. Racząc się bąbelkami w designerskim otoczeniu, możecie godzinami patrzeć sobie w oczy. "Fotel jest skomplikowany pod względem struktury i formy, no i jakość musi być doskonała, tak jak ten szampan". Bo VCL to połączenie niebanalnego koloru i zaskakującego projektu, który nie tylko kojarzy się z przyjemnością degustacji wspaniałego trunku, ale także doda unikalnego charakteru wnętrzu, w którym stoi. Jeśli uda Wam się go zdobyć, możecie cieszyć się nim wewnątrz domu lub wystawić go do ogrodu, czy przy basenie. 
Fotel pojawił się w sprzedaży w 2007r. w Conran's Shop, w limitowanej wersji 120 sztuk, z których każda opatrzona była plakietką z numerem seryjnym i sygnaturą projektanta. I choć fotel kosztował 10 tys. dolarów wszystkie egzemplarze rozeszły się w ciągu kilku dni, pozostawiając wielki niedosyt, wśród tych, którzy nie mieli szczęścia go nabyć. W 2010r. jeden z egzemplarzy pojawił się na Ebay'u i osiągnął sumę 24 tys. dolarów. Z pewnością fotel ten to niezła inwestycja, bo jego wartość będzie tylko rosła. Dla prawdziwych koneserów, indywidualistów i ludzi z poczuciem humoru. W więc dla Was! :)  


Fotel firmy Tonon, via www.tononitalia.com


  • O   S O L E   M I O...   P O M A S U J   M I   S T O P Y
Mimo, że kolejny fotel nazywa się Heartbreaker Lounge Chair, to z pewnością nie złamie Waszyc serc, wręcz przeciwnie - podbije je. Ten model znajdziecie w ofercie włoskiej firmy Tonon. Produkt pochodzi z 2008r. i został zaprojektowany przez Oscara T. Blanca. Mimo, że Heartbreaker ma prostą, nowoczesną formę, to jest bardzo wygodny, zresztą jak wyżej wspomniane - innych Wam nie polecam :) Jeśli zdecydujecie się zamówić serduszko, to macie możliwość wyboru wielu rodzajów obić, w tym ze skóry i różnorodnej kolorystyki. Żywe kolory dodadzą pozytywnej energii i odrobinę zabawnego romantyzmu każdemu wnętrzu, niezależnie od jego przeznaczenia. Fotel ten, jak pozostałe, wykonany jest z pianki poliuretanowej wzmocnionej matalową konstrukcją (korpus), chromowanej stali (podstawa) i np. syntetycznej tkaniny (obicie). 
HCL może posiadać funkcję obrotową i wtedy wyposażony jest w mechanizm powrotu do pierwotnej pozycji. W ofercie firmy dostępny jest też podnóżek, w sam raz po to, by twój miły... pomasował Ci stopy :) Heartbreaker wygrał wiele prestiżowych nagród, w tym bardzo ważną Red Dot Design Award 2008. Jego cena to ok. 2,5 tys. dolarów.   




A poniżej kilka przykładów, ukazujących jak wspaniale prezentują się wymienione fotele we wnętrzach. 



Wnętrze hotelu CitizenM w Londynie, via www.fxmagazine.co.uk




Fotel Vernera Pantona w przestrzeni łazienkowej, via www.clippings.com



... i w holu prywatnego mieszkania. Mebel pasuje nie
tylko do loftów, prawda? via www.houzz.com



Fotel firmy Tonon w sam raz do salonu, via www.homedit.com


Fotel Karima Rashida w salonie, via www.artidanses.com




A więc, wszystkiego najlepszego na Walentynki. Technika użytkowania foteli we dwoje - dowolna ;)








niedziela, 3 lutego 2013

Dolce Vita po amerykańsku




Pozostańmy jeszcze chwilę w weneckich klimatach z poprzedniego postu. Tym razem odwiedzimy 'The Venetian/Palazzo Hotel' w... Las Vegas. 
Ach... Kto nie chciałby pojechać do Vegas? Choć raz wygrać w kasynie niemałą sumkę, by następnie wydać ją na markowe ciuchy, najdroższego szampana i szaloną noc w penthouse'ie za 10 tys. dolarów. Zanim to się wydarzy na jawie, zapraszam Cię w podróż wirtualną do "The Venetian", żebyś wiedział(a), czego możesz oczekiwać :)
Oto pięć ciekawostek związanych z tym hotele-kasynem:



The Venetian / Palazzo Hotel, via www.about.com


The Venetian / Palazzo Hotel z wieżą-hotelem, 
via www.americansouthwest.net



1.  N A J W I Ę K S Z Y   H O T E L   Ś W I A T A
Położony na Las Vegas Boulevard South kompleks składa się z hotelu "The Venetian" i "Palazzo Hotel", które połączone są ze sobą pasażem handlowo-gastronomicznym. Ten pięciogwiazdkowy hotel-kasyno oferuje swoim gościom aż 4.049 apartamentów (ich kategorie mają wdzięczne włoskie nazwy: Bella, Rialto, Piazza, Prima), 4.059 luksusowych pokoi oraz 11 tys. mkw powierzchni z automatami, ruletką i wszelkiego rodzaju grami hazardowymi. To największy na świecie kompleks wypoczynkowo-rozrywkowy. Małe miasto w mieście! Tutaj znajdziesz wszystko, czego potrzebujesz: restauracje, kawiarnie, butiki, kwiaciarnie, salony piękności, spa, siłownie, kluby fitness, baseny, nocne kluby i oczywiście kasyno. Możesz nauczyć się grać w golfa, iść na skałki, wynająć samochód a jak znudzi Cię to wszystko, możesz ostatecznie wziąć ślub.
Hotel "The Venetian" otwarto z wielką pompą w 1999r. (drugą część kompleksu - hotel "Palazzo" w 2007r.). Było wszystko, nawet śpiewający gondolierzy... Uroczystość uświetniła swoją obecnością Sophia Loren, która wraz z gospodarzem - Sheldonem G. Adelsonem, ochrzciła pierwszą gondolę. Inwestycja kosztowała półtora miliarda dolarów i wtedy była jedną z najdroższych tego typu na świecie.  




The Venetian / Palazzo Hotel nocą (widok z drugiej strony), 
via www.wikipedia.org





Centrum handlowe Grand Canal Shoppes, via www.wikipedia.org


Replika weneckiego mostu Rialto, via www.wikipedia.org




Weneckie gondole w Las Vegas, 
via www.lasvegashowto.com

2.  G O N D O L Ą   P O   F A L A C H   H A Z A R D U
Część kompleksu stanowi powierzchnia, która do złudzenia przypomina tą Wenecję w Europie. Kopie dopieszczone są w najdrobniejszych detalach, zmieniono tylko skale, no i rozmieszczenie. Można tutaj zobaczyć m.in. repliki Pałacu Dożów (w nim mieści się kasyno), mostu Rialto (zdjęcie powyżej), Mostu Westchnień czy dzwonnicy św. Marka, która liczy aż 36 kondygnacji i mierzy 145m wysokości (oryginalna w Wenecji mierzy tylko... 99m). Udostępniona w 2003r. wieża pełni też funkcję hotelu, posiada dwa baseny, wykwintną francuską restaurację i kaplicę ślubną, która może pomieścić nawet 150 osób. W kompleksie "The Venetian/Palazzo" znajdują się też dwa kanały, gdzie goście w replikach weneckich gondoli mogą zwiedzać tutejsze atrakcje, w tym centrum handlowe "Grand Canal Shoppes" z aż 80 butikami, restauracjami itp. Od czerwca 2012r. kurort oferuje też nową atrakcję - multimedialne, interaktywne Carnevale połączone z paradą i spektakularnym pokazem iluminacji. Również wewnątrz hotelu można znaleźć dekoracje w stylu Venezia m.in. wierne kopie imponujących XVIII-wiecznych fresków Tiepolo zdobiące sufity recepcji i korytarzy czy repliki posadzek ze starych weneckich kościołów.
Co ciekawe, wielu turystów znając obie Wenecje woli tą... amerykańską. Głównie ze względu na przejazd gondolą, który tutaj jest: tańszy, przyjemniejszy (nie ma wiatru) i nie płaci się dodatkowo za muzykę (uwaga, gondolierzy śpiewają podczas przejażdżki!), a robiąc pamiątkowe zdjęcia nie widać szaroburych, czasem rozpadających się fasad jakie znajdziesz w prawdziwej Wenecji. Nie ma jak plastik fantastik. Cóż, dla każdego coś dobrego! :)




Jedna z recepcji na 10-tym piętrze hotelu 'The Venetian',
via www.wikipedia.org


Korytarz-galeria łącząca recepcję i kasyno, 
via www.wikipedia.org


3.  C E L E B R Y T A   T O   M O J E   D R U G I E   I M I Ę !  
Kompleks "The Venetian\Palazzo" oferuje też niezwykłą atrakcję rodem z Londynu. To Gabinet Figur Woskowych Madame Tussauds. Muzeum prezentuje galerię ponad stu woskowych osobistości ze świata filmu, telewizji, muzyki i spotru, takich jak: Barack Obama, JFK, Tiger Woods, Muhammad Ali, Brad Pitt, Leonardo DiCaprio, Elvis Presley, Madonna, Hugh Hefner, legendy Las Vegas i wiele innych. W tym niezwykłym miejscu nie tylko możesz pozować do zdjęć ze swoimi idolami, ale poczuć namiastkę kontaktu z nimi, ponieważ muzeum jest interaktywne. Kiedy dotkniesz pupy Jennifer Lopez - jej poliki zarumienią się, możesz założyć welon i wziąć ślub z... Georgem Clooney'em w pięknie udekorowanej kaplicy, możesz sprawdzić także swoje umiejętności gry w koszykówkę, a twoim przeciwnikiem będzie sam Shaquille O'Neal, w specjalnym studiu możesz też udzielić wywiadu dla Oprah Winfrey, a w Music Room śpiewać w duecie z Lady Gagą czy Rihanną. Niezwykła sugestywność i intensywność doznań sprawiają, że nie tylko jest to niezapomniana przygoda, ale także okazja, by przez chwilę poczuć się jak celebryta. Warto wspomnieć, że np. Beyoncé czy Gwen Stefani (zdjęcie poniżej) osobiście były zaangażowane w tworzenie swoich podobizn, a Fergie przekazała nawet muzeum jedną ze swoich kreacji. 
Proces powstawania figury woskowej jest bardzo żmudny (4-6 miesięcy), począwszy od wyboru osoby, która może stanowić atrakcję Gabinetu, poprzez wykonanie obszernej dokumentacji dotyczącej m.in. wyglądu, gestów, stylu ubierania się, jak pozuje do zdjęć. Jeśli to możliwe, do londyńskiej pracowni zapraszany jest główny zainteresowany, któremu robi się ok. 200 zdjęć i ponad 150 pomiarów na potrzeby wykonania jego sobowtóra. Co ciekawe, ciało nie tylko składa się z wosku, ale także z metalu i gliny.





Gwen Stefani i jej woskowy sobowtór w Madame Tussauds Las Vegas, 
Getty Images via www.breesays.buzznet.com



4.  R U L E T K A,   A P A R T A M E N T   K R Ó L E W S K I   I   P I C A S S O
W październiku 2001r. w kompleksie "The Venetian/Palazzo" otwarto filię muzeum Guggenheim'a, gdzie na wystawach czasowych prezentowano twórczość takich mistrzów jak: Picasso, Rubens, Miro, Chagall, Kandinski, Modigliani, Klee i wielu innych. Ale ekspozycja malarstwa to nie wszystko, jedną z ciekawszych wystaw była "The Art of the Motorcycle" prezentująca te wspaniałe maszyny na przestrzeni dekad. Niestety po 7 latach muzeum wycofało się ze współpracy z hotelem, pozostawiając tylko jedną galerię... i to w innym kompleksie. Plotki głoszą, że jednym z powodów zakończenia współpracy między Guggenheim Hermitage Museum a "The Venetian/Palazzo Hotel" był brak zrozumienia przez ten pierwszy specyfiki Las Vegas i niewłaściwe dostosowanie swojej oferty programowej do oczekiwań turystów nastawionych na lekką rozrywkę. Bolączką instytucji o charakterze non-profit była też siedziba w kurorcie nastawionym na duże zyski. Przez 7 lat wystawy zorganizowane w oddziale w Las Vegas zobaczyło ponad milion turystów, w tym 26 tys dzieci.    




Wystawa czasowa 'The Art of the Motorcycle' w oddziale Muzeum Guggenheim'a 
w Las Vegas, zdjęcie autorstwa Davida Healda, 
via www.davidhealdphotographs.com



5.  H A Z A R D   Z N A C Z Y   R Y Z Y K O
W 2004r. "The Venetian" zapłacił milion dolarów kary na rzecz amerykańskiego Towarzystwa Gier Hazardowych. Chodziło o ustawienie loterii, w której nagrodą był Mercedes-Benz i którą wygrał podstawiony gracz. Co ciekawe, gracz ten wcześniej starcił niemałą sumkę w kasynie. Ironia losu czy przekręt? W sprawę zamieszani byli pracownicy kasyna, którzy od razu stracili pracę.
"Trochę" więcej szczęścia miała 78-letnia mieszkanka Nowego Jorku, która niedawno wygrała ponad 4 miliony dolarów grając w Koło Fortuny. Kobieta wydała na grę... centa. Cóż, lepiej późno niż wcale :)




Gry hazardowe niektórym odmieniają życie na lepsze, innym je rujnują, 
via www.wamu.org








niedziela, 27 stycznia 2013

Palazzo Labia i nawspanialszy bal XXw.




Zima to czas karnawału. Kolorowe kostiumy, tajemnicze maski, tańce, grono najbliższych przyjaciół, radosna atmosfera - namiastka powrotu do dzieciństwa, przebieranek, czasu beztroski i marzeń, żeby na chwilę być kimś innym, być bohaterem swojej bajki. Czyż nie tęsknimy za tym czasem?


Jak zapewne wiesz, tradycja tej formy świętowania wywodzi się z Wenecji. Pierwsze Carnevale di Venezia zostało zorganizowane już w 1162r. Od początku maski i fantazyjne stroje stanowiły atrybut karnawału, ale pierwsze udokumentowane wzmianki na ich temat pochodzą dopiero z XIII w. W czasach Renesansu karnawał wenecki został ustanowiony jako oficjalne święto, jednak w XVIII w. tradycja ta zupełnie zanikła. Na szczęście pod koniec lat 70-tych ubiegłego wieku oficjalnie ją przywrócono w ramach pielęgnowania spuścizny historycznej i kulturowej Wenecji. Odtąd odbywa się co roku, przyciągając miliony zachwyconych turystów. 

Choć raz w życiu warto odwiedzić Wenecję w czasie karnawału. Kiedy będziesz zwiedzać to magiczne miasto, zwróć uwagę na Palazzo Labia. Oto 9 ciekawych faktów na jego temat:





1.  G R U N T   T O   D O B R A   M I E J S C Ó W K A
Palazzo Labia został wzniesiony dopiero w XVIIIw. przez zamożną, pochodzącą z Katalonii, rodzinę o tym samym nazwisku. Położenie pałacu nad styku Canal Grande i Canale di Cannaregio było specjalnie wybrane, gdyż dawało możliwość eksponowania aż trzech wspaniałych fasad - dwóch od strony obu kanałów i trzeciej od lądu. W owym czasie dopieszczano tylko fasady widoczne z Canal Grande. To one świadczyły o statusie społecznym i zamożności właścicieli palazzi. Pozostałym elewacjom nie poświęcano w ogóle uwagi, wskazują na to asymetryczne okna i miszmasz stylów. 



Giuseppe Bernardino Bison - Canal Grande z Palazzo Labia (po lewej)
via www.flickr.com


























2.  I N N O W A C Y J N A   A R C H I T E K T U R A
Do zaprojektowania pałacu zaangażowano dwóch, mało znanych architektów o nazwiskach Tremignon i Cominelli. Wówczas uważano tą decyzję za dość odważną, zwłaszcza, że familii Labia bardzo zależało, aby ich nowa siedziba wzbudzała zachwyt i zazdrość wśród weneckiej elity. Architekci złamali ogólnie przyjęte zasady projektowania ówczesnych palazzi, wprowadzając innowacyjne rozwiązania. Przede wszystkim zdecydowali, że wszystkie trzy elewacje będą miały charakter reprezentacyjny oraz wprowadzili takie podziały architektoniczne, które stworzą na ścianach grę światła i cienia. Dzięki temu fasady nie były tak przeładowane rzeźbionymi detalami, a tym samym wizualnie lżejsze. Efekt końcowy robił duże wrażenie. 



3.  P A Ł A C   Z   W I E Ż Ą   K O Ś C I E L N Ą
Patrząc na Palazzo Labia, nie sposób nie zauważyć wieży dzwonnej od strony ulicy. Element ten nadaje całej bryle nieco oryginalny wygląd. Wieża oraz tył gmachu to dawny kościół San Geremia, który z czasem stał się integralną częścią pałacu. 


Don Carlos de Beistegui zwany przez przyjaciół 'Charlie', 
w stroju weneckiego arystokraty,
via www.a-l-ancien-regime.tumblr.com


4.  P A N   N A   W Ł O Ś C I A C H  
Klan Labia z czasem utracił wpływy i fortunę, wskutek czego pałac popadał w ruinę przez cały XIX w. Swoje piętno odcisnęła na nim również II wojna światowa, w wyniku której ucierpiały fundamenty i cenne freski Giambattisty Tiepolo. Wszystko wskazywało na to, że pałac czasy swej świetności ma dawno za sobą, kiedy w 1948r. nabył go niejaki Don Carlos de Beistegui - jedna z najbarwniejszych postaci XX wieku. Francuz, dziedzic ogromnej fortuny, uosabiał niestety wszystkie negatywne cechy swej sfery - był na wskroś zepsuty, próżny, dekadencki. Jego pasją było korzystanie z wszelakich uciech życia, podróżowanie, kolekcjonowanie dzieł sztuki i dekorowanie wnętrz. 




Palazzo Labia, via www.courtroyal.tumblr.com



5.  W A R I A T   C Z Y   W I Z J O N E R ?
Ekstrawanckiemu milionerowi bardzo przypadła do gustu oryginalna bryła budynku z wieżą, ale przede wszystkim zobaczył ogromny potencjał w zdewastowanych, ale wciąż pięknych wnętrzach. Pragnął przywrócić im dawny blask i urzeczywistnić swoje zwariowane wizje dekoratorskie. Rekonstrukcja pałacu trwała zaledwie 3 lata i kosztowała 10 mln dolarów. W czasie, kiedy Europa próbowała poddźwignąć się spod ciężaru wojennych zniszczeń Don Carlos wskrzeszał swój nowy nabytek z wielkim rozmachem.




Sala balowa w Palazzo Labia - freski Giambattisty Tiepolo,
via www.courtroyal.tumblr.com
















6.  O C A L O N E   O D   Z A P O M N I E N I A
Niewątpliwie ogromną zasługą de Bestegui była pieczołowita restauracja fresków Tiepolo wg oryginalnych dokumentacji. Freski znajdowały się w opłakanym stanie (twórczość tego malarza była zupełnie niedoceniona w XIXw.). Ponadto, wskutek działań wojennych oderwało się sporo fragmentów ścian, które całe lata przeleżały na posadzce. Malowidła zdobiły wiele pokoi, ale szczególnie imponujące były te znajdujące się w dwukondygnacyjnej sali balowej, przedstawiające sceny biesiad i spotkań Marka Antoniusza i Kleopatry. Co ciekawe, towarzyszący kochankom dwór to portrety członków rodu Labia. Freski zostały ujęte w architektonicznych ramach łuków, okien i bram namalowanych w konwencji trompe l'oeil (iluzorycznej).   




Palazzo Labia - jedna z sypialni urządzonych przez 
Don Carlosa de Beistegui, via www.courtroyal.tumblr.com


Jeden z pokoi sąsiadujących z salą balową Palazzo Labia,
via www.courtroyal.tumblr.com


7.  S T Y L   B E I S T E G U I' E G O 
Pozostałe pomieszczenia, zaprojektowane wokół wewnętrznego dziedzińca pałacu, z oczywistych względów nie były już tak okazałe jak sala balowa. Nie mniej jednak, Don Carlos de Beistegui urządzał je z charakterystycznym dla siebie przepychem i wykwintnością. Dysponując środkami finansowymi ekscentryczny dekorator odkupywał antyki, obrazy, tekstylia, a nawet freski (m.in. Raphael'a) od właścicieli innych weneckich pałaców. Ci borykając się z problemami powojennej rzeczywistości nierzadko sprzedawali je za bezcen. Beistegui nie bał się łączyć stylów i elementów pozornie nie pasujących do siebie. Ten sposób dekorowania nazwano nawet Le goût Beistegui (tłum.: styl Beistegui'ego). I choć efekt końcowy zdawał się dość przesadny, to i tak robił na gościach gospodarza oszałamiające wrażenie.   



Palazzo Labia, via www.courtroyal.tumblr.com

8.  B A L   S T U L E C I A 
Uwieńczeniem odbudowy pałacu był bal maskowy wydany przez nowego gospodarza 3 września 1951r. Tematem przewodnim zabawy były motywy z fresków Tiepolo z sali balowej (przyp. przedstawiające Marca Antoniusza i Kleopatrę). W związku z tym goście otrzymali swoje zaproszenia pół roku wcześniej, aby na czas przygotować kreacje nawiązujące do tegoż tematu. Warto wspomnieć, że to dzięki temu balowi swoją spektakularną karierę rozpoczął Pierre Cardin - francuski projektant mody włoskiego pochodzenia (oryginalnie Pietro Cardin), który stworzył aż trzydzieści kreacji na tę niezwykłą okazję. Wśród zaproszonych byli m.in. Christian Dior, Salvador i Gala Dali, Orson Welles, Winston Churchill i wiele, wiele innych znakomitości ze świata arystokracji, polityki, filmu, sztuki, mody. Mimo, że Don Carlos nie cieszył się szczególną sympatią, uchodząc za człowieka aroganckiego, a nawet bezwzględnego, imprezę uświetniło swoją obecnością aż 1500 gości! Każdy, kto cokolwiek znaczył w tamtych czasach spodziewał się otrzymać zaproszenie na ten niezwykły bal.
O wystawności, splendorze i spektakularności tej maskarady mówiono jeszcze miesiącami wśród elit paryskich, londyńskich czy nowojorskich. Mimo, że w XX wieku miało miejsce jeszcze kilka podobnych uroczystości, to właśnie ten bal nazywa się Le Bal du Siècle (tłum.: Balem Stulecia). 



Reportaż z balu opublikowany w Life Magazine 


Reportaż z balu opublikowany w Life Magazine 


Reportaż z balu opublikowany w Life Magazine 



Bal Maskowy w Palazzo Labia, 
via www.courtroyal.tumblr.com


9. P A Ł A C   I   T E L E W I Z J A   R A I
W 1964r. Don Carlos de Beistegui sprzedał Palazzo Labia włoskiej telewizji RAI, która zaadoptowała go na swoją główną siedzibę. Obecnie gmach ma przeznaczenie kulturalne.
Odchodząc w 1970r. milioner nie zostawił testamentu. I choć miał wiele kobiet (jego orientacja seksualna nie była do końca jasna), nigdy się nie ożenił. Nie miał też dzieci. Jego majątek odziedziczyli najbliżsi krewni, którzy ostatecznie wystawili go na sprzedaż w 1999r. Na licytacji zorganizowanej przez dom aukcyjny Sotheby's osiągnięto ze sprzedaży pozostałych nieruchomości, antyków i innych cennych pamiątek rekordowe sumy.


Kiedy płynąc Canal Grande będziesz mijał Palazzo Labia, wsłuchaj się dobrze, może usłyszysz dźwięki muzyki, śmiechy i oklaski pochodzące z najwspanialszej maskarady, która zapewniła temu obiektowi wyjątkowe miejsce na kartach historii XXw.