niedziela, 10 marca 2013

8 marca - goździki i zabawne wynalazki dla pań!




Zwyczajem już się stało, że moje wpisy pojawiają się w każdą niedzielę, więc w tym roku niestety nie wstrzeliłam się w święto kobiet, gdyż 8 marca przypadł w miniony piątek. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie nawiązała do tego uroczego święta, które mnie wzrusza i bawi zarazem, bo przecież przypomina mi, że jestem kobietą! Tym bardziej, że były goździki i czekoladki :) A wszystkim Paniom ślę spóźnione życzenia. 
Kochane, realizujcie się, zdobywajcie świat i pokonujcie swoje bariery, by czuć się spełnioną, szczęśliwą i piękną!

A propos urody... oto jak chcą dbać o Nas niektórzy wynalazcy. Strach się bać ;)
Do życzeń, zamiast goździków, dorzucam wiązankę żartobliwych, fantazyjnych i po prostu głupich wynalazków, jakie stworzono na potrzeby kobiet. Ciekawe, kim są autorzy tych kuriozów, Panie czy Panowie? A Wy jak myślicie? 
   


Kaptur pod prysznic, zdjęcie opublikowane w
Life Magazine w latach 70-tych
Jak widać, przeznaczeniem tego akcesorium jest chronić głowę kobiety przed zamoczeniem. Osobiście nie jestem do końca przekonana, czy jest to dobry sposób na uratowanie makijażu i fryzury, kiedy wilgoć robi swoje - maskara rozmazuje się, włosy klapną, a skóra poci się od tworzywa sztucznego. Jak już brać prysznic to na całego! 





Okulary do czytania w łożku
Dosyć z układaniem poduszek, wyginaniem szyi! Od tego robią się przecież zmarszczki! Okulary pryzmatyczne posiadają konstrukcję, która np. pozwala na czytanie w pozycji leżącej. Kiedy ciało jest zrelaksowane, a Ty leżąc na plecach oddajesz się przyjemnej lekturze lub oglądaniu ukochanego filmu, nie potrzeba nic więcej. Okulary te stosuje się również obecnie.




Szablon do malowania ust
Mówi się, że dobry makijaż jest sztuką, tutaj przecież też można wykazać się nie lada kunsztem i kreatywnością, i to nie tylko w stylizacji Haute Couture. Stosując powyższy szablon użytkowniczka z pewnością ma nieskazitelny kontur ust, jednak pozbawia się jakiejkolwiek frajdy z nadawania im niepowtarzalnego kształtu każdego dnia. Perfekcyjny makijaż? Oczywiście! Jednak niepowtarzalność i niedoskonałość jest przecież tym, co odróżnia nas od maszyn i czyni życie ciekawszym, prawda?  




Balon do powiększania biustu
Kobiety przez wieki uciekały się do przeróżnych sposobów powiększających biust. "Metoda balonowa" jest jedną z łagodniejszych, bezinwazyjnych i chyba najzdrowszych. Regularnie dmuchając w balonik, przyszła posiadaczka wymarzonego biustu sprawia, że zwiększa pojemność swoich płuc, co prowadzi do wzrostu obwodu klatki piersiowej. A więc, dziewczyny! Wdeeeech i wyyyydech, wdeeech i wyyydech! 




Osłona przeciw opadom, Canada 1939r. 
Osłona chroniąca delikatną skórę kobiecej twarzy przed deszczem i śniegiem czy maska na kosmiczny zlot pozaziemskich ptaków? Podejrzewam, że autorem wynalazku jest albo maniak science-fiction albo projektant pracujący dla futurystycznej branży motoryzacyjnej (ze względu na opływowe kształty). Biorąc pod uwagę, że projekt pochodzi z 1939r., to powyższe przypuszczenia biorą chyba w łep.  



Przejść przez deszcz suchą nogą
Nie straszna ulewa czy zamieć, kiedy oprócz płaszcza i parasola masz suche buty :) Istotą dobrego designu jest funkcjonalność i uroda. Moim zdaniem projekt ten nie spełnia żadnego z tych kryteriów, ale ponoć gust to sprawa indywidualna :)  




Zabiegi upiększające z 1941r.
Widoczny na zdjęciu zabieg próżniowy miał, zdaniem producenta, poprawić jakość kobiecej cery. W tym celu, należy włożyć na głowę specjalny kaptur, z którego odprowadza się powietrze (aby zaczerpnąć świeżego powietrza należy użyć wężyka doprowadzającego tlen). Nie znam się na kosmetologii i trudno mi stwierdzić czy próżnia może mieć jakiekolwiek działanie na naszą urodę. Producenci tego urządzenia zapewniają jednak, że ich metoda jest fenomenalna i nie sprawia bólu, ale kiedy widzę minę tej kobiety, nie byłabym tego pewna.




Maseczka chłodząca z 1947r.
Nie od dziś wiadomo, jak dobroczynne działanie na ból ma niska temperatura. Odczuwanie bólu jest możliwe dzięki zakończeniom nerwowym tzw. receptorom, umiejscowionym w naszej skórze, niektóre z nich są wrażliwe na ciepło, a inne właśnie na zimno. Powyższa maseczka chłodząca miała dać ukojenie hollywoodzkim aktorkom w dolegliwościach związanych z migreną i kacem! Pomysł Maxa Factora nie znalazł szerszego odźwięku, ale napewno stał się punktem wyjścia dla dziesiejszych masek żelowych, które dla ochłody wystarczy włożyć do lodówki.    




Poduszka-przytulanka 
Ten rodzaj poduszki, to idealne rozwiązanie dla singielek, amatorek częstego i długiego przytulania, ostatecznie dla żon marynarzy, którzy są ciągle gdzieś na morzu... Mam nadzieję, że w ofercie można wybrać sobie inną koszulę, bo ta ma okropny kolor :)  




Biustonosz bez ramiączek z 1949r. zdjęcia
opublikowane w Life Magazine
Biustonosze jako takie, znane były już na początku XIXw. Powyżej, model bez ramiączek wynaleziony w 1949r. przez Charlesa L. Langsa. Ciekawa jestem czy Pan testował ten biustonosz na sobie?





Suszarka do włosów
Wyobrażacie sobie suszyć włosy w ten sposób? Ten model nasuwa mi dość frywolne skojarzenia :) Poza tym, susząc włosy lubię mieć wpływ na kształt swojej fryzury. Tutaj musiałabym przedrzeć się przez gumowy kokon. Uff... Na szczęście wymyślono lepsze rozwiązania.   



Domowa sauna fińska z 1962r.
Kolejny wynalazek, mający pomóc nam - kobietom, pielęgnować swoją urodę w zaciszu domowym. Jakoś trudno mogę sobie wyobrazić używanie tej przenośnej sauny fińskiej w przeciętnym M-3 z wielkiej płyty.   



Jodłomierz
I na koniec mój faworyt - Jodłomierz. Używając różnych nowinek technicznych można zapiać z zachwytu, zawyć z bólu, krzyknąć ze strachu lub pojodłować sobie, ot tak troszeczkę. 








niedziela, 3 marca 2013

Einstein i nieudana kariera w branży AGD



"Nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. Cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość."
                                                          
                                                                                                          - Albert Einstein



Dzisiaj chcę napisać o innej wielkiej osobowości XX wieku. Geniuszu, który odcisnął swój ślad nie tylko w ludzkich umysłach, ale również w pewnym stopniu wpłynął na świat... mrożonek :)  


Albert Einstein wielkim uczonym był, to wiedzą wszyscy: jeden z najwybitniejszych fizyków, twórca wielu teorii naukowych, w tym najsłynniejszej - teorii względności, laureat pokojowej nagrody Nobla z 1921r., autor ponad 450 prac. Aż trudno uwierzyć, że ten genialny naukowiec rozprawiający o świetle, grawitacji i elektromagnetyzmie miał problemy z wypełnianiem deklaracji podatkowej! "To jest zbyt skomplikowane dla matematyka" - mawiał - " do tego trzeba być filozofem". Oprócz nieocenionego wkładu w nauki fizyczne, Einstein miał również swój udział w rozwój techniki - był współwłaścicielem 12 patentów i współautorem ponad 40 zgłoszeń patentowych. 
O jednym z nich, za chwilę.



Albert Einstein i jego wynalazek - lodówka, kolaż autorski



Artykuł prasowy może stać się źródłem inspiracji dla filmu ("Gorączka sobotniej nocy" z Johnem Travoltą) czy książki ("Z zimną krwią" Trumana Capote), ale może być też bodźcem do powstania wynalazku. Pewnego dnia przeglądając gazetę, Einstein natrafił na smutną wzmiankę o śmierci całej rodziny z Berlina, która w trakcie snu zatruła się wyziewami ulatniającymi się z nieszczelnej lodówki (dla bardziej dociekliwych: z agregatu chłodziarki sprężarkowej). Wiadomość bardzo poruszyła naukowca i natchnęła do pracy nad udoskonaleniem tego urządzenia gospodarstwa domowego. Warto wspomnieć, że w owym czasie lodówki były bardzo prymitywne i dość niebezpieczne, gdyż stosowane w nich gazy chłodnicze były toksyczne, a instalacje transportujące te gazy często nieszczelne, ze względu na zawartą w nich dużą ilość mechanicznych części ruchomych, które po prostu się eksploatowały. 
Einstein rozpoczął pracę nad wynalazkiem z innym fizykiem (swoim dawnym studentem) Leó Szilárdem pod koniec 1924r. Ich projekt był alternatywą dla wcześniejszego pomysłu autorstwa dwóch szewdzkich naukowców. Einstein i Szilárd pragnęli udoskonalić technologię projektując urządzenie bez części ruchomych. Jednym z komponentów chłodziarki był inny wspólny wynalazek tzw. pompa elektromagnetyczna, która części ruchomych nie posiadała, więc gwarantowała szczelność instalacji. Ten rodzaj chłodziarki nazywamy absorbcyjną. Jeden z przyjaciół Szilárda był inżynierem i pomógł wynalazcom stworzyć prototyp "lodówki Eisteina" (tak potocznie się ją nazywa), a niemiecka firma A.E.G. zgodziła się ją wypróbować. Nie będę się tutaj wdawać w techniczne meandry działania tejże chłodziarki, ponieważ nie jest to blog o... technicznych meandrach chłodziarek :) Fanom lodówek i bardziej dociekliwym czytelnikom polecam wiele dostępnych w sieci artykułów, które zagadnienie funkcjonowania chłodziarki absorbcyjnej doskonale objaśniają. Ja ograniczę się tutaj do ryciny ilustrującej pompę elektromagnetyczną w aplikacji patentowej obu naukowców.
   

Aplikacja patentowa na lodówkę absorpcyjną
autorstwa Alberta Einsteina i Leó Szil
árda,
via www.wikipedia.org



Plotka głosi, że większość pracy nad wspólnym wynalazkiem wykonał Szilárd z niewielkim udziałem słynniejszego kolegi. Składając wniosek Einstein opierał się na swoim doświadczeniu jakie zdobywał od 1902r. pracując w Szwajcarskim Urzędzie Patentowym i aplikował ze wspólnym wynalazkiem do kilku krajów jednocześnie. Patent na absorpcyjną lodówkę naukowcy uzyskali 11 listopada 1930r. (w USA i Szwajcarii). 
Mimo, że Einstein już wtedy cieszył się wysoką pozycją w świecie nauki, jego wynalazek nie znalazł większego zainteresowania wśród producentów. Głównym powodem był Wielki Kryzys z jakim borykała się wówczas Ameryka i który mocno ugodził w wielu potencjalnych producentów. Urządzenie to było też dość mało wydajne. Ponadto, w owym czasie powstało kilka innych rozwiązań o znacznie ulepszonej technologii, m.in. wprowadzono nietoksyczny freon, który stosowany jest do dzisiaj. Mimo, że "lodówka Einsteina" skazana była na techniczny niebyt, naukowcom udało się sprzedać kilka innych wspólnych patentów pochodzącemu z Europy, a konkretnie ze Szwecji, Electroluxowi.
Niewątpliwie od kilku lat można zaobserwować wzrost zainteresowania wspomnianą lodówką. Powodem tego są niepokojące zmiany klimatyczne i wpływ freonu na warstwę ozonową otaczającą kulę ziemską oraz nagląca potrzeba poszukiwań alternatywnych źródeł energii. Uniwersytety w Oxfordzie, Cambridge i kilka amerykańskich instytutów - wszyscy budują własne prototypy wprowadzając autorskie nowoczesne rozwiązania. Niewątpliwie tym, co różni współczesne urządzenia od oryginału z lat 30-tych jest ich nieporównywalna wydajność - możliwość chłodzenia zbiorników o dużych gabarytach oraz długość pracy nawet przez całą dobę. Takie urządzenie mogłoby nie tylko sprawdzić się w warunkach turystycznych, akcjach humanitarnych czy na terenach bez dostępu do elektryczności, ale również może być pierwszym krokiem jaki ludzkość uczyni, żeby zacząć oszczędzać energię, a tym samym żyć bardziej ekologicznie. Najwyższy czas! 



Biurko Alberta Einsteina w Instytucie Badań Zaawansowanych w Princeton (USA)
sfotografowane w dniu jego śmierci - 18 kwietnia 1955r., via www.life.time.com


"Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko?"
                   
                                                                                                      - Albert Einstein



I tym zabawnym, acz inspirującym zdaniem kończę dzisiejszy wpis, życząc Wam kreatywności i samych zabałaganionych biurek w Waszych głowach!








niedziela, 24 lutego 2013

Fotel, w którym "zabujał się" JFK



Dwa posty temu, przy okazji Walentynek, pisałam o fotelach w ksztacie serca. Dzisiaj chcę pociągnąć wątek fotelowy. Model, któremu chcę poświęcić trochę miejsca raczej nie jest odpowiedni dla zakochanej pary (choć dla chcącego nic trudnego), ale z pewnością w nim samym można się... zabujać. A już tym bardziej, że ten fotel ukochał sam John F. Kennedy :) 
Oto historia ich miłości! 





John F. Kennedy na fotelu bujanym firmy
P&P Chari Company, którą prezydent rozsławił,
zdjęcie opublikowane w Life Magazine 


B U J A N I E   D O B R E   N A   S T R E S
Mowa tutaj o fotelu bujanym, potocznie zwanym bujakiem. Jak wiemy mebel ten to rodzaj wysokiego krzesła (najczęściej utrzymanego w stylistyce rustykalnej), z przymocowanymi do nóg dwiema łukowatymi płozami. To one sprawiają, że fotel ma kontakt z podłożem tylko w dwóch punktach (a nie w czterach, jak to ma miejsce w tradycyjnym fotelu czy krześle), dając jego użytkownikowi możliwość ruchu w przód i w tył, w zależności, czy przechyla się on tułowiem czy odpycha stopami. 
Prowadzone przez naukowców badania, udowodniły, że ruch bujania ma dobroczynny wpływ na wiele schorzeń, m.in. na chorobę Alzheimera, choroby wieku starczego, artretyzm, ADHD, autyzm, żylaki, rekonwalescencję po porodzie czy problemy z kręgosłupem. To nie wszystko! Wielu ludzi uważa, że korzystanie z bujaka ma działanie uspokajające z powodu łagodnego i rytmicznego ruchu. Czy wiesz, że fotele bujane stosowane są np. przez amerykańskich terapeutów w okresie nawiązywania kontaktu między rodzicami a ich adoptowanymi dziećmi? Ruch bujania pomaga bowiem stworzyć u dzieci poczucie bezpieczeństwa, pogłębić ich więź emocjonalną i zredukować stres związany z nowym doświadczeniem. Bujaki są też bardzo "pożyteczne" w stanie bezruchu. Kiedy spokojnie na nim siedzimy, fotel mimowolnie przechyla się w tył dostosowując się do naszego naturalnego środka ciężkości, co powoduje, że ciało przyjmuje wygodną pozycję. Ergonomiczność bujaka po prostu odciąża nasz kręgosłup i sprawia, że czujemy się zrelaksowani.




Kennedy tak bardzo przyzwyczaił się do bujanego fotela, że przyjmował 
w nim swoich współpracowników, a nawet gości, via www.jfk14thday.com



B U J A N I E   W   O B Ł O K A C H
Prezydent Kennedy prowadził bardzo stresogenny tryb życia - był na celowniku opinii publicznej i mediów, godzinami zajmował się trudnymi sprawami najwyższej wagi państwowej, był głową mocarstwa, liderem Ameryki (czytaj: świata), nic więc dziwnego, że potrzebował jakiejś formy relaksu, którą mógłby stosować nawet podczas sprawowania swoich obowiązków. Fotel bujany wydawał się być idealnym rozwiązaniem. Jednak JFK nie tylko z tego względu tak bardzo go sobie upodobał, szybko bowiem okazało się, że bujanie pomaga mu zniwelować jego zdrowotne dolegliwości. 
Już w roku 1955 do doktor Travell zgłosił się młody John Fitzgerald Kennedy, wówczas jeszcze senator z Massachusetts, który uskarżał się na chroniczny ból pleców. Oprócz medykamentów lekarka zaleciła politykowi pływanie i zakup właśnie bujaka, który jej zdaniem miał zapewnić pacjentowi powrót do formy. Badania dowiodły, że kiedy mózg wysyła do rdzenia kręgowego impuls, żeby nogi wprawiły fotel w ruch, impulsy bólu (pleców) zostają zablokowane, przez co nie mogą dostarczyć informacji o tymże bólu do mózgu. Mówiąc wprost: odpychanie się nogami rozluźnia napięcie w części lędźwiowej kręgosłupa i po prostu uśmierza ból! Ponadto, czynność ta ułatwia cyrkulację i obniżenie ciśnienia w kończynach dolnych. Kennedy był tak usatysfakcjonowany niezwykłym działaniem fotela, że zgromadził ich ponad 14 i zawsze miał któryś w pobliżu. Jeden z bujaków był nawet na wyposażeniu Air Force One - prezydenckiego samolotu i podróżował z politykiem po całym świecie. Inne modele znajdowały się na wyposażeniu w Camp David - letniej rezydencji prezydenta i posiadłościach rodziny Kennedy'ich. JFK lubił też ofiarowywać takie fotele w prezencie swoim przyjaciołom i innym politykom.     




JFK spędzał w tym fotelu wiele godzin, czytając dokumenty
o randze państwowej, via www.acupuncturebrooklyn.com




P O L I T Y C Z N E   B I E G U N Y
Warto wspomnieć, że fotel bujany ma powiązania również z innym amerykańskim politykiem, Benjaminem Franklinem. Ten wybitny mąż stanu, jeden z autorów Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych zajmował się również filozofią, publicystyką i nauką. Na jego koncie znajdują się głównie odkrycia związane z elektrycznością. Franklin opatentował m.in. piorunochron, ale także okulary dwuogniskowe i właśnie fotel bujany, mimo, że jego wynalazcą nie był. Fotel pojawił się znacznie wcześniej, jednak dzisiaj nie będę się rozpisywać o jego historii. Kiedyś poświęcę mu więcej miejsca, bo to naprawdę ciekawy temat! :) 



JFK i admirał George Anderson - szef ds. operacji morskich,
zdjęcie autorstwa Roberta Knudsena - JFK Library, via www.jfk14thday.com



O D A   D O   F O T E L A
Wg zaleceń dr Travell prezydent używał fotela o nazwie "Carolina Rocker" firmy P. & P. Chair Company. Wkrótce w prasie zaczęły ukazywać się zdjęcia Kennedy'ego na rockerze w Gabinecie Owalnym. Mebel ten przydawał młodemu politykowi klasy i dojrzałości, co kreowało poczucie zaufania i bezpieczeństwa, że oto naród amerykański jest w dobrych rękach. Na reakcję otoczenia nie trzeba było długo czekać. Do znajdującej się w Południowej Carolinie manufaktury przyjechali reporterzy m.in. z "Life Magazine", "Time", "Newsweek'a" oraz telewizja CBS (wywiad z producentem "rockera" został wyemitowany w wieczornych wiadomościach). Telefony w P. & P. Chair Company urywały się, ponieważ wszyscy - sklepy, inni politycy, wielbiciele Kennedy'ego - chcieli wiedzieć, gdzie można ten fotel kupić. Również skrzynka pocztowa firmy pękała w szwach od listów z pochwałami, prośbami, a nawet wierszami i piosenkami dedykowanymi bujakowi! 
Słynny użytkownik przyczynił się do niesłychanej popularności fotela, który z dnia na dzień stał się symbolem Ameryki, a na cześć prezydenta P. & P. Chair Company przechrzciła "Carolina Rocker" na "The Kennedy Rocker". Mimo dużej ilości zamówień, firma nigdy nie pokusiła się o jego masową produkcję, pozostając małym, rodzinnym interesem, ktory jak na tak małe rozmiary, był w stanie wykonać nawet 250 foteli dziennie.  



Spotaknie Kennedy'ego z politykami ze Związku Radzieckiego w 1962r. ,
via
www.jfk14thday.com


M A R Z E N I A   Z   F R O N T U
Kilka słów o twórcach słynnego rockera. W.C. Page Sr. (senior) i Arthur E. Presnell byli przyjaciółmi. Razem walczyli na francuskim froncie podczas I Wojny Światowej, a w okopach snuli marzenia o własnej manufakturze krzeseł. W sierpniu 1926r. założyli wspólny biznes, działając pod szyldem "P. & P. Chair Company" (od nazwisk wspólników)Projekt fotela powstał już w pierwszych latach ich działalności - mocna rama wykonana była z dębu amerykańskiego, a siedzisko i wysokie oparcie z gęsto plecionego rattanu malajskiego, który charakterzyzuje się dużą wytrzymałością i elastycznością. Na komfort użytkownika fotela składały się: wysokiej jakości naturalne materiały, stabilność mebla, wyważone proporcje giętych płóz oraz plecione płaszczyzny, które dostosowywały się do kształtów ciała. Ponadto, niskie i szerokie podłokietniki oraz dość nisko zawieszone siedzisko, działały rozluźniająco na mięśnie ramion i nóg
Po 22 latach prowadzenia wspólnej manufaktury W.C. Page wykupił udziały partnera. Przez kolejne dekady filozofia firmy opierała się na uniwersalnych wartościach rodzinnych, ciężkiej pracy i dobrej jakości materiałów. Mimo, że interes się rozkręcił i przynosił spore dochody, to kolejny właściciel - W.C. Page Jr. (junior) rozważał odsprzedanie firmy komuś, kto doceni jakość i tradycję manufaktury. Wkrótce ofertę złożyła firma Troutman Chair Company, która wydawała się mieć wiele wspólnego z interesem Page'ów. Obie firmy rozpoczęły działalność w Południowej Carolinie w latach 20-tych, obie były przedsięwzięciem rodzinnym, obie produkowały fotele bujane i krzesła. W końcu w 2009r. dobito targu, a słynny model - "The Kennedy Rocker" wciąż znajduje się w ofercie manufaktury Troutman Chair Co. 
    



Po raz kolejny Kennedy na swoim "rockerze", zdjęcie opublikowane w
Life Magazine, via www.furniturereporter.com


A U T E N T Y K   D L A   W Y B R A N Y C H
Fotel jaki Kennedy używał w Gabinecie Owalnym w Białym Domu jest obecnie prezentowany na stałej ekspozycji w The John F. Kennedy Presidential Library and Museum w Bostonie w Massachusetts, rodzinnym stanie polityka. Inne fotele należące do ówczesnego prezydenta są bardzo pożądanym towarem na rynku kolekcjonerskim. Dwa egzemplarze pochodzące z posiadłości Jacqueline Kennedy Onassis zostały sprzedane na aukcji za ponad 440 tys. dolarów każdy! Zwykły zjadacz chleba może nabyć model prezydenckiego "rockera" choćby ze strony internetowej firmy Troutman Chair Co. Bujak kosztuje ok. 350 dolarów, przeznaczony jest do użytku wewnętrznego i zewnętrznego i dostępny jest w wielu odcieniach bejcy. Wybierając zindywidualizowany model, sami możecie się przekonać o terapeutycznych właściwościach tego niepozornego mebla. Kto wie, może sama spróbuję? A kto nie chce, niech się po prostu "buja" :)   




Po raz kolejny JFK i jego 'rocker"
via www.craftsmanbungalow.com






niedziela, 17 lutego 2013

Viva Las Vegas! czyli Psychologia projektowania kasyn





Początkowo wpis ten miał być wstępem do postu sprzed dwóch tygodni, ale stwierdziłam, że temat kasyn jest na tyle ekscytujący, że warto mu poświęcić więcej miejsca. Bo kto z nas nie chciałby choć raz odwiedzić przybytku hazardu i na chwilę się zapomnieć? Poczuć przyjemny dreszczyk emocji i pomarzyć o spektakularnej wygranej, która sprawi, że nasze życie będzie bajecznie piękne? Co sprawia, że tak wielu ludzi daje się wciągnąć w to kolorowe szaleństwo? Wierz mi, nie tylko chęć szybkiego zdobycia fortuny. To wystrój kasyna wprawia nas w nastrój permanentnej euforii (to uzależnia jak narkotyki), kreuje poczucie szczęścia i bezpieczeństwa, w którym chcesz pozostać jak najdłużej, tworzy atmosferę wygody i luksusu na wyciągnięcie ręki, sprawia, że czujesz się wyjątkowo traktowany, manipuluje naszymi pragnieniami, reakcjami, zachowaniem. Wszystko to jest złożonym, wyrafinowanym i bardzo subtelnym procesem, który działa na wszystkie ludzkie zmysły. To on nieprzerwanie stymuluje nas do bycia kimś innym (czytaj: lepszym). A tutaj już tylko jeden krok do przekraczania własnych lęków i barier, a więc podejmowania większego ryzyka niż zazwyczaj. 
Postanowiłam wziąć temat pod lupę i opisać kilka trików jakie stosują architekci i dekoratorzy wnętrz, żeby nas do kasyna zwabić i przytrzymać. Nawet jeśli myślisz "o taaaak! Ja napewno damy radę im się oprzeć!", to jesteś w wielkim błędzie! Wiele stosowanych mechanizmów działa na naszą podświadomość i instynktowne odruchy. Co więcej, często nam się wydaje, że właśnie tego akurat potrzebowaliśmy! Opiszę tutaj taktykę stosowaną w dużych kasynach-multipleksach i hotelach-kasynach typowych dla Las Vegas. I jeśli nawet nigdy nie będzie Ci dane tam się znaleźć (życzę Ci tego tylko pod warunkiem, że wygrasz!), to warto wiedzieć o pewnych zabiegach dekoratorskich, ponieważ stosuje się je także w centrach handlowych i wszelkich obiektach o chrakterze komercyjnym. Nawet nie zdajemy sobie jak się nami manipuluje! 
Oto 8 wnętrzarskich trików:




Viva Las Vegas!, via www.ndcschallenges.com



1.    D R I N K   N A   Ś N I A D A N I E,   D L A C Z E G O   N I E ?
W kasynie na próżno szukać zegarów i okien, po to by gracz nie wiedział która jest godzina, czy jest jeszcze wieczór, czy już  świt, czy na zewnątrz nie dzieje się coś bardziej interesującego, a może jest akurat pogoda idealna na spacer. W kasynach to oświetlenie - jego intensywność i temperatura barwowa, mają za zadanie udzielać informacji jaka jest pora dnia i nocy. We wpisie sprzed dwóch tygodni, wspominałam o hotelu-kasynie "The Venetian", w którym dosłownie poprzestawiano godziny - o poranku na weneckich uliczkach zastaniesz zapalone latarnie, więc masz poczucie, że napewno nie jest za wcześnie na drinka, a wieczorami we wnętrzach jest tak jasno jak w południe, więc myślisz, że jest zdecydowanie za wcześnie, by kłaść się spać. Człowiek pokonuje zmęczenie, siada jego koncentracja, więc i o pochopne decyzje nie trudno wydając więcej iż nakazuje rozsądek.  



Las Vegas jest jednym z najjaśniejszych miast na ziemi, tutaj Fremont Street,
via www.flickr.com, zdjęcie autorstwa Waltera Reeda 



2.    W S Z Y S T K I E   D R O G I   P R O W A D Z Ą   D O   K A S Y N A  
Podobnie jak zegarów w hotelu-kasynie nie uraczysz drogowskazów, które pomogłyby Ci odnaleźć choćby powrotną drogę do pokoju. Niektórzy sądzą, że to naprawdę niezłe wyzwanie! Oczywiście jest to zabieg celowy. Infrastruktura kompleksu jest tak zaplanowana, byś czuł się zdezorientowany próbując dostać się z jednego jego końca na drugi, a ciągi komunikacyjne prowadzące do wielu atrakcji najczęściej przechodzą przez kasyno. Słabe oznakowanie jest stosowane po to, żebyś był zniechęcony pójściem do pokoju hotelowego i zapomniał o odpoczynku w miejscu, w którym przecież nie możesz wydawać swoich pieniędzy. Zupełnie inaczej wygląda to na zewnątrz kompleksu, gdzie neonów, kasetonów i wszelkiej maści tablic reklamujących kasyno jest całe multum, tak byś nie miał najmniejszych problemów z jego odnalezieniem.  





3.    C H C E S Z   U S I Ą Ś Ć ?   T O   K O S Z T U J E !
W kasynach, obok zegarów, okien i drogowskazów, dużym wyzwaniem jest także znalezienie miejsca, gdzie możesz po prostu usiąść i na chwilę dać wytchnienie zmęczonym nogom. Na korytarzach czy przy recepcjach na próżno szukać jakiegokolwiek siedziska. Wygląda na to, że wszystkie krzesła, fotele i sofy zostały zagarnięte przez automaty do gry oraz sąsiadujące z kasynami restauracje i bary. I wierz mi, są to nawygodniejsze siedziska na świecie! Również na zewnątrz tych kompleksów ławek do siedzenia jest jak na lekarstwo. Komunikat jest jasny: nie przyjechałeś po to, by siedzieć za darmo, ale byś chodził po kasynach, butikach, restauracjach i wydawał swoje pieniądze. 



kasyna oferują dziesiątki atrakcji, via www.flickr.com


4.    K A S Y N O   Ł Ą K Ą   P A C H N Ą C E 
Badania udowodniły, że gracze spędzają o połowę więcej czasu na automatach do gier kiedy w powietrzu ulatnia się kwiatowa woń. Im intensywniejszy jest zapach, tym ludzie dłużej grają. W niektórych kasynach stosuje się też tzw. "aromaty zniewalające" jak feromony, które dostarczają dodatkowej stymulacji oraz więcej tlenu, który z kolei powoduje, że czujemy się jak na haju. Zewsząd otacza nas intensywny i bardzo przyjemny aromat. Tak słodko pachnie tylko sukces! To ma spowodować, że za każdym razem kiedy wracamy do hotelu wciąż czujemy tę charakterystyczną woń, która przywraca nam miłe skojarzenia jak: poczucie pozornego sukcesu i bezpieczeństwa, że oto tutaj "jestem u siebie". Zapewne znasz to uczucie kiedy zapach np. pieczonej szarlotki przypominał ci rodzinny dom czy beztroskie wakacje. Tak samo działa to w kasynach - przyjemny, charakterystyczny zapach tworzy między graczem a miejscem szczególną więź emocjonalną, a więc chodzenie do obcych kasyn byłoby (a jakże!) nielojalne.





5.    G R A    W   Z I E L O N E 
Innym "nawiązaniem" do natury jest dość częste stosowanie w kasynach koloru zielonego (czytaj też post: Wiosna home-made). Ale na tym skojarzenia się kończą. Zastanawiałeś się, dlaczego powierzchnie stołów do gry obite są zieloną tkaniną, a automaty pulsują od zielonych światełek? Wierz mi, napewno nie po to, żeby Cię zrelaksować! Owszem, kolor zielony ma również takie działanie, ale w kasynie przede wszystkim powinien wprawić gracza w dobry nastrój i dać mu zielone światło do gry. Barwie zielonej przypisuje się cechy związane z witalnością, odrodzeniem życia, nadzieją (tutaj na wygraną). Kolor ten to również symbol losu i przypadkowości. Jednak zieleń, zieleni nierówna. Ciekawe jest to, że w kasynach stosuje się konkretne odcienie tej barwy, które mocno na nas oddziaływują wywołując pożądane skojarzenia związane z dobrym samopoczuciem i powodzeniem. Kiedy gracz siedzi nad "zielonym" automatem lub stołem do gry podświadomie czuje, że ma szansę na dobrą passę. Czy zauważyłeś, że kolor zielony to tło dla wielu gier? Stoły bilardowe, stoły do tenisa, nawet boiska piłkarskie - wszystkie są zielone. Czy to zbieg okoliczności?
Kasyna kochają kolor zielony, w końcu to także kolor, który zawsze kojarzył się nam z pieniędzmi.    



zwariowane desenie wykładzin projektowane są specjalnie do kasyn,
via www.hometolife.co.za




6.    E S Y  -  F L O R E S Y   I   Z Y G Z A K I 
Podłoga. Niedoceniony element wystroju kasyn, który ma znaczący wpływ na nasze zachowanie. Czy wiesz, że każda wykładzina podłogowa jest specjalnie projektowana do kasyna? Ich zadaniem jest to, żeby ... na nie nie patrzeć. Wykładziny celowo mają intensywne kolory i wzory tak męczące, żebyśmy kierowali wzrok do góry. Wchodząc do kasyna mamy nie patrzeć na podłogę, ale na automaty do gier i inne wymyślne atrakcje! Badania potwierdziły, że wzory o zaokrąglonych kształtach oddziaływują na graczy bardziej relaksująco niż kanciaste i geometryczne. Motyw tęczy natomiast sprawia, że gracze czują się większymi szczęściarzami, więc mają przyzwolenie "od losu", żeby ryzykować więcej. W niektórych kasynach dodatkowo podłoga ma łagodny spadek do wewnątrz tak, że bezwiednie podążasz w dół i nagle znajdujesz się w centrum, gdzie dzieje się najwięcej i trudno się wycofać.      

  



7.    K A Ż D Y   L U B I   N I E S P O D Z I A N K I 
Kasyno rzadko kiedy miewa plan otwarty. Jeśli już tak jest, to stosuje się różnego rodzaju parawany, wstawia sztuczną roślinność lub aranżuje stanowiska do gry w ten sposób, by tworzyły tajemnicze alejki i pojedyńcze wysepki. Ten zabieg pomaga zamaskować ilu w rzeczywistości jest graczy - zatłoczone kasyno to niedobry znak. Tak przynajmniej reagują gracze, którzy niepokoją się, że jest za duża konkurencja i ktoś inny mógłby sprzątnąć ich wygraną sprzed nosa. Poza tym, jeśli stojąc w drzwiach jesteś w stanie ogarnąć wzrokiem całe wnętrze, nie odczuwasz potrzeby eksploracji jakie atrakcje ten przybytek jest ci w stanie zaoferować. A przecież wszyscy lubimy niespodzianki, prawda? Widząc wszystko jak na dłoni, nie ma sensu iść dalej. Tutaj decyduje efekt zaskoczenia. Poza tym, tajemnicze zakątki powodują, że nie czujesz się tak na widoku, dają wrażenie intymności i bezpieczeństwa. Nikt Cię nie osądzi, nie skrytykuje, nie skarci, nikt nie znajdzie, żeby powiedzieć "dość!", a to bez wątpienia sprawia, że możesz grać dłużej i anonimowo podjąć większe ryzyko...



Wnętrze jednego z tysięcy kasyn, via www.pulse.ardexamericas.com




8.    M U Z Y K A,   Z A C H W Y T U   J Ę K I   I   R Ó Ż N E   I N N E   D Ź W I Ę K I
Kasyna w Las Vegas to bardzo hałaśliwe miejsca. Wszędzie słychać automaty do gry, które wydają charakterystyczne dźwięki "plink-plonk", brzęczące plastikowe żetony, okrzyki podnieconych graczy, no i oczywiście wszechobecną muzykę. Aż kręci się w głowie. Oprócz doznań wzrokowych (przekłamane światło, migające kolory) i węchowych (aromaty, feromony, świeży tlen), również ten harmider ma swój cel. Po pierwsze, jest bodźcem, który nieustannie stymuluje gracza utrzymując go w ciągłym napięciu. Stan ekscytacji podnosi adrenalinę, która przezwycięża uczucie zmęczenia, czyli pójście do łóżka. Po drugie, okrzyki jakie nieświadomie wydają rozentuzjamowani gracze sugerują, że ktoś obok wygrywa, co oznacza, że dobra passa trwa, więc i my mamy szansę na szczęśliwe zakończenie tego wieczoru. Po trzecie, muzyka rozbrzmiewająca z wszechobecnych głośników często jest "zaloopowana", tak że grając w kółko i to samo zaczynamy się do niej przyzwyczajać i kojarzyć z czymś przyjemnym. Nie bez znaczenia jest fakt, że głośniki często zamontowane są również na zewnątrz kasyna. Kiedy tylko usłyszysz znajome dźwięki, kojarzysz je ze wspaniałą atmosferą kasyna. Zapewne znasz to uczucie, kiedy słyszysz ulubiony kawałek i wracają miłe wspomnienia. Od razu poprawia ci się humor, prawda? Z potęgi narzędzia jakim jest muzyka nie zdajemy sobie sprawy, znaczenie mają tutaj ulubione przeboje (muzyka pop i znane standardy np. Sinatry, Nat King Cole'a czy z musicali) i wesoły klimat granych utworów, które są w stanie wprawić nas w pozytywny nastrój i dodatkowo zatrzymać przy automacie.