niedziela, 17 marca 2013

Dom, który zna tajemnicę śmierci Marilyn Monroe



Wątku kobiecego ciąg dalszy. Tym razem o najwspanialszej z niewiast - Marilyn Monroe i domu, w którym spędziła ostatnie miesiące swojego życia. Nie obędzie się też bez kilku słów o JFK, o którym pisałam kilka postów wcześniej (post: Fotel, w którym "zabujał się" JFK). 



Boska MM w domowym zaciszu, via www.biography.com



Wracając do Marilyn... 
Złośliwi twierdzą, że nie była ani zbyt bystrą dziewczyną, ani zbyt dobrą aktorką jednak jej kreacje w obrazach jak: "Pół żartem, pół serio", "Słomiany wdowiec", "Mężczyźni wolą blondynki", "Jak poślubić milionera", "Niagara" czy "Skłóceni z życiem" na trwałe zapisały się na kartach historii kinematografii, a sama aktorka zajęła godne miejsce w panteonie największych gwiazd kina. Jaka by nie była i tak ją wszyscy kochamy!



Po raz kolejny Marilyn rozmawiająca przez telefon, via www.biography.com



W 2012r. minęła 50-ta rocznica śmierci Marilyn Monroe. W międzyczasie pojawiło się wiele urodziwych aktorek jak Sophia Loren, Brigitte Bardot, Farrah Fawcett, Raquel Welch, Kim Basinger, Monica Bellucci, Natalie Portman czy Angelina Jolie; zmieniły się kanony kobiecego piękna, wykreowano nowe mody i trendy. Mimo to, uwielbienie świata dla ponętnej blondynki nie słabnie od pięciu dekad! Aktorka nadal ma rzesze fanów, szeregi naśladowczyń, jej filmy wciąż oglądamy z zachwytem i rozbawieniem. Na czym polega fenomen Monroe, którego mogą pozazdrościć wyżej wymienione panie? Czy dlatego, że stanowi ona kwintesencję delikatności, kruchości i piękna? Czy jest uosobieniem ideału w znaczeniu ogólnym, do którego na próżno dążymy, za którym tęsknimy? Tęsknimy, bo wiemy, że jest to coś ulotnego i nieosiągalnego. Taka już nasza ludzka natura. Najbardziej pociąga nas to, czego mieć nie możemy. Tym bardziej, że aktorkę za szybko nam odebrano, nie zdążyliśmy się nią dostatecznie nacieszyć. Jej nagłe, tragiczne i bardzo tajemnicze odejście poruszyło cały świat i dlatego tym bardziej kochamy małą, słodką MM.  



Aktorka przed swoim domem w Brentwood, 1962r. via www.biography.com

Mimo, że aktorka wiodła życie, o jakim marzyły miliony dziewczyn, stanowiąc dla nich niedościgniony wzór, mimo, że dla mężczyzn była obiektem najskrytszych fantazji, mimo, że grała w filmach obok największych gwiazd kina, sama się nią stając, to w gruncie rzeczy jej życie nie było usłane różami. Jej wrażliwość, delikatność, naiwność, idealizm, kochliwość, romantyczność, melancholijność to niezbyt dobre oręże w konfrontacji z brutalną rzeczywistością showbiznesu, gdzie gwiazda jest po prostu produktem na sprzedaż. Zmęczenie, ciągła dyspozycyjność, nieustanne zainteresowanie mediów, brak powodzenia w życiu osobistym (czytaj: w miłości), samotność i stres doprowadziły aktorkę do skrajnego wyczerpania, twórczego wyeksploatowania oraz uzależnienia od alkoholu i medykamentów. 



Aktorka przy wjeździe na teren posesji mieszczącej się na końcu ślepej uliczki
12305 Fitfth Helena Dr, zdjęcie autorstwa Brandona Heidricka


W okresie największej popularności, liczne obowiązki zmuszały Monroe do nieustannego przemieszczania się z miejsca na miejsce. Z jednej strony, aktorka była do tego przyzwyczajona, gdzyż od dzieciństwa, jeszcze jako Norma Jean Baker, wychowywała się w kilku rodzinach zastępczych i domach dziecka. Z drugiej strony, każdy człowiek pragnie swojego miejsca na ziemi, azylu, gdzie mógłby się schronić, czuć swobodnie, mieć swoją prywatność, być po prostu sobą. 



Jednokondygnacyjne zabudowania w hiszpańskim stylu,
zdjęcie wykonano w dniu śmierci aktorki - 5 sierpnia 1962r.


Taki dom Monroe znalazła w Brentwood, jednej z dzielnic Los Angeles. Położona na końcu ślepej uliczki nieruchomość gwarantowała aktorce prywatność i spokój. Był to jedyny dom jaki sobie kupiła na własność. To również miejsce, w którym 5 sierpnia 1962r. znaleziono ją martwą. Gwiazda leżała w swoim łóżku naga, z słuchawką w dłoni... 


Dom aktorki z innej strony, zdjęcie z 1962r.


Wg raportu coronera aktorka zmarła wskutek przedawkowania środków nasennych, jednak nie wykluczono, że w śmierć aktorki mogły być zaangażowane osoby trzecie. Ameryka to królestwo teorii spiskowych i tajemnic! Istnieją poważne hipotezy, że śmierć Monroe była upozorowana. Pewnym elitom rządzącym mogło zależeć na "usunięciu" aktorki, gdyż ta stała się niewygodna, wręcz niebezpieczna. Podejrzewano ją nawet o szpiegostwo! U szczytu swej popularności, gwiazda romansowała zarówno z Johnem jak i Robertem Kennedy'm, przyjaźniła się też z osobami o powiązaniach komunistycznych. Spekulowano, że w cieniu alkowy, z pozoru niewinna  aktorka, mogła pozyskiwać tajne informacje o wadze państwowej i przekazywać "wrogom imperium amerykańskiego", co mogło mieć katastrofalne skutki. 




Basen w kształcie nerki znajdujący się na tyłach domu. Aktorka ponoć nigdy z niego
nie skorzystała, zdjęcie wykonano 5 sierpnia 1962r.



Kiedy na początku sierpnia 1962r. świat obiegła informacja o nagłej śmierci uwielbianej aktorki, media zaatakowały przede wszystkim rodzinę Kennedy'ich za bezwzględność uprawianej polityki. Medialną nagonkę przerwał feralny zamach na Johna w Dallas rok później. Incydent ten, jak i kolejny zamach na młodszego brata - Roberta, który w 1968r. także kandydował na urząd prezydenta USA, położyły kres atakom pod adresem rodziny Kennedy'ich. Powszechnie jednak uważano, że zarówno za śmiercią aktorki jak i obu polityków stoją służby specjalne i wpływowe kręgi polityczne, które "wprowadzały porządek" z na swój prywatny użytek. Wydarzenia te wstrząsnęły opinią publiczną, co odbiło się medialną krytyką i licznymi manifestacjami oburzonego społeczeństwa. 



Salon z meksykańskimi elementami wyposażenia, zdjęcie z 1962r.

Jak to było z samą Marilyn? Prawdziwą historię zna tylko dom Brentwood... 



Detal, zdjęcie z 1962r.

Dom aktorki to pochodząca z 1929r. jednokondygnacyjna, otynkowana na biało, utrzymana w hiszpańskim stylu hacienda o powierzchni ponad 240 mkw. (cała posiadłość miała ok. 2.136 mkw.) Monroe kupiła nieruchomość za 90 tys. dolarów, dzięki zaciągniętemu kredytowi hipotecznemu, przez co spłacała miesięczną ratę w wysokości 320 dolarów (aktorka zdążyła nacieszyć się domem zaledwie przez pół roku).


Detal, zdjęcie z 1962r.


Mimo nawracających stanów depresyjnych, problemów alkoholowych i nadużywania środków nasennych tzw. barbituranów, zdawało się, że aktorka wreszcie znalazła swoje miejsce. Pragnęła uczynić z tego domu przytulne gniazdko, w tym celu, niedługo przed swoją śmiercią Monroe wybrała się w podróż do Meksyku, aby kupić autentycze elementy wyposażenia oraz rękodzieło nawiązujące do architektury domu.    


Fragment kuchni z charakterystycznymi dla Meksyku kafelkami,
zdjęcie z 1962r.

Niektórych rzeczy nie zdążyła jednak odebrać z odprawy celnej. Gwiazda wypisała swój ostatni czek na białą, meksykańską komodę.

Fragment łazienki zajmowanej przez Marilyn, 
z meksykańską glazurą i paletą barw, zdjęcie z 1962r.


Nieruchomość posiadała kuchnię, dwie łazienki i...


Łazienka dla gości, zdjęcie z 1962r.



... trzy sypialnie. Jedną aktorka zaanektowała dla siebie, w drugiej ulokowała swoją gosposię - Eunice Murray, natomiast trzecia sypialnia, jak głosi plotka, to tzw. telephone room.



Fragment pokoju z widocznym
meksykańskim rękodziełem,
zdjęcie z 1962r.

Fragment sypialni aktorki, zdjęcie z 1962r.

Fragment jadalni w stylu
mexico, zdjęcie z 1962r.

Przywiezione przez aktorkę oryginalne wyposażenie (kafle, meble, lampy) i dekoracyjne rękodzieło (obrazy, kilimy, naczynia, figurki) doskonale współgrają z architekturą wnętrz, gdzie wszystkie stropy opierają się na odkrytym, drewnianym obelkowaniu, posadzki wyłożono terakotą w kolorze sieny, otwory drzwiowe mają charakterstyczny kształt zaokrąglonego stożka.


Fragment innego pokoju tzw. the sun room. Kilim i 
meble pochodzą z Meksyku, zdjęcie z 1962r.


Plan sypialni aktorki z 1962r.



Pamiątki po aktorce stały się towarem bardzo pożądanym. Już dzień po śmierci Monroe odnotowano kilka ofert kupna słynnej nieruchomości. Później dom przechodził z rąk do rąk. Ostatnio tj. w 2010r. kupiono nieruchomość za około 3,5 mln. dolarów. W 2009r. sprzedano nawet działkę obok miejsca spoczynku gwiazdy (w LA Westwood Village Memorial Park) za 4,6 mln dolarów! Transakcja odbyła się za pośrednictwem internetowego portalu aukcyjnego eBay.     


Posiadłość z lotu ptaka, zdjęcie z 2010r. kiedy ponownie wystawiono ją na sprzedaż,
via www.dailymail.co.uk
   
Natomiast sama posiadłość nie uległa na szczęście definitywnym zmianom od czasu, kiedy zamieszkiwała ją słynna MM. Zachowano kształt tarasu i basenu oraz układ roślinności. Przebudowie uległ jednak dom, co zmieniło nieco kształt bryły. Dołączono np. domek gościnny, wskutek czego teraz nieruchomość posiada aż cztery sypialnie i trzy łazienki. Dobudowano też kilka pomieszczeń gospodarczych.     


Zdjęcie posiadłości z 2010r., z tarasem, basenem i dwoma starymi palmami,
widocznymi również na jednym ze zdjęć powyżej. 

Wewnątrz domu dokonano wiele zmian architektonicznych, odpowiadającym współczesnym wymogom. Prawie wszystkie wnętrza przearanżowano, zmieniono układ ścian, wystrój, zmodernizowano wyposażenie. Na szczęście pozostawiono meksykański styl, który tak lubiła słynna rezydentka i który bardzo pasuje do kalifornijskiego krajobrazu. Nie zabudowano pięknych drewnianych stropów (gdzieniegdzie pomalowano), pozostawiono oryginalną terakotę i gdzieniegdzie kafle, które Monroe osobiście wybierała i sprowadzała z Meksyku. 
    

Salon z meksykańskim wyposażeniem stałym i zupełnie nowym umeblowaniem,
zdjęcie z 2010r., via www.dailymail.co.uk

Salon nie jest duży. Mimo, że ma długi i wąski kształt, jest dość ustawny. 



Nowa metamorfoza kuchni, zdjęcie z 2010r., via www.dailymail.co.uk




Utrzymana w bieli dawna łazienka Marilyn Monroe, zdjęcie z 2010r.,
via www.dailymail.co.uk

W miejscu, gdzie pod okienkami mieścił się blat wyłożony oryginalnymi meksykańskimi kaflami znajduje się teraz wanna. 



Dawna sypialnia aktorki... gdzie znaleziono ją martwą, zdjęcie z 2010r.,
via www.dailymail.co.uk 


Sypialnia aktorki także uległa całkowitej metamorfozie, nie tylko ze względu na wystrój, ale także architekturę. Zmieniono układ ścian zarówno sypialni jak i sąsiadującej z nią łazienki. Wybaczcie mi, ale ze względu na szacunek do Marilyn nie zamieszczę na swoim blogu zdjęcia sypialni z okresu kiedy w niej umierała... 


Dawna jadalnia, zdjęcie z 2010r., via www.dailymail.co.uk

Marilyn pozująca w swojej jadalni,
zdjęcie autorstwa Allana Granta,
via www.biography.com 


I na koniec ciekawostka. Stojąc przed wejściem do dawnego domu aktorki, nie sposób nie zauważyć napisu jaki zdobi kafle ułożone na miejscu wycieraczki. Napis ten to łacińska sentencja "Cursum Perficio" (tłum. Podróż tutaj zakończona). Słowa o tyle znamienne, że gwiazda osobiście je wybrała. 
Reszta jest już tylko historią... 











niedziela, 10 marca 2013

8 marca - goździki i zabawne wynalazki dla pań!




Zwyczajem już się stało, że moje wpisy pojawiają się w każdą niedzielę, więc w tym roku niestety nie wstrzeliłam się w święto kobiet, gdyż 8 marca przypadł w miniony piątek. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie nawiązała do tego uroczego święta, które mnie wzrusza i bawi zarazem, bo przecież przypomina mi, że jestem kobietą! Tym bardziej, że były goździki i czekoladki :) A wszystkim Paniom ślę spóźnione życzenia. 
Kochane, realizujcie się, zdobywajcie świat i pokonujcie swoje bariery, by czuć się spełnioną, szczęśliwą i piękną!

A propos urody... oto jak chcą dbać o Nas niektórzy wynalazcy. Strach się bać ;)
Do życzeń, zamiast goździków, dorzucam wiązankę żartobliwych, fantazyjnych i po prostu głupich wynalazków, jakie stworzono na potrzeby kobiet. Ciekawe, kim są autorzy tych kuriozów, Panie czy Panowie? A Wy jak myślicie? 
   


Kaptur pod prysznic, zdjęcie opublikowane w
Life Magazine w latach 70-tych
Jak widać, przeznaczeniem tego akcesorium jest chronić głowę kobiety przed zamoczeniem. Osobiście nie jestem do końca przekonana, czy jest to dobry sposób na uratowanie makijażu i fryzury, kiedy wilgoć robi swoje - maskara rozmazuje się, włosy klapną, a skóra poci się od tworzywa sztucznego. Jak już brać prysznic to na całego! 





Okulary do czytania w łożku
Dosyć z układaniem poduszek, wyginaniem szyi! Od tego robią się przecież zmarszczki! Okulary pryzmatyczne posiadają konstrukcję, która np. pozwala na czytanie w pozycji leżącej. Kiedy ciało jest zrelaksowane, a Ty leżąc na plecach oddajesz się przyjemnej lekturze lub oglądaniu ukochanego filmu, nie potrzeba nic więcej. Okulary te stosuje się również obecnie.




Szablon do malowania ust
Mówi się, że dobry makijaż jest sztuką, tutaj przecież też można wykazać się nie lada kunsztem i kreatywnością, i to nie tylko w stylizacji Haute Couture. Stosując powyższy szablon użytkowniczka z pewnością ma nieskazitelny kontur ust, jednak pozbawia się jakiejkolwiek frajdy z nadawania im niepowtarzalnego kształtu każdego dnia. Perfekcyjny makijaż? Oczywiście! Jednak niepowtarzalność i niedoskonałość jest przecież tym, co odróżnia nas od maszyn i czyni życie ciekawszym, prawda?  




Balon do powiększania biustu
Kobiety przez wieki uciekały się do przeróżnych sposobów powiększających biust. "Metoda balonowa" jest jedną z łagodniejszych, bezinwazyjnych i chyba najzdrowszych. Regularnie dmuchając w balonik, przyszła posiadaczka wymarzonego biustu sprawia, że zwiększa pojemność swoich płuc, co prowadzi do wzrostu obwodu klatki piersiowej. A więc, dziewczyny! Wdeeeech i wyyyydech, wdeeech i wyyydech! 




Osłona przeciw opadom, Canada 1939r. 
Osłona chroniąca delikatną skórę kobiecej twarzy przed deszczem i śniegiem czy maska na kosmiczny zlot pozaziemskich ptaków? Podejrzewam, że autorem wynalazku jest albo maniak science-fiction albo projektant pracujący dla futurystycznej branży motoryzacyjnej (ze względu na opływowe kształty). Biorąc pod uwagę, że projekt pochodzi z 1939r., to powyższe przypuszczenia biorą chyba w łep.  



Przejść przez deszcz suchą nogą
Nie straszna ulewa czy zamieć, kiedy oprócz płaszcza i parasola masz suche buty :) Istotą dobrego designu jest funkcjonalność i uroda. Moim zdaniem projekt ten nie spełnia żadnego z tych kryteriów, ale ponoć gust to sprawa indywidualna :)  




Zabiegi upiększające z 1941r.
Widoczny na zdjęciu zabieg próżniowy miał, zdaniem producenta, poprawić jakość kobiecej cery. W tym celu, należy włożyć na głowę specjalny kaptur, z którego odprowadza się powietrze (aby zaczerpnąć świeżego powietrza należy użyć wężyka doprowadzającego tlen). Nie znam się na kosmetologii i trudno mi stwierdzić czy próżnia może mieć jakiekolwiek działanie na naszą urodę. Producenci tego urządzenia zapewniają jednak, że ich metoda jest fenomenalna i nie sprawia bólu, ale kiedy widzę minę tej kobiety, nie byłabym tego pewna.




Maseczka chłodząca z 1947r.
Nie od dziś wiadomo, jak dobroczynne działanie na ból ma niska temperatura. Odczuwanie bólu jest możliwe dzięki zakończeniom nerwowym tzw. receptorom, umiejscowionym w naszej skórze, niektóre z nich są wrażliwe na ciepło, a inne właśnie na zimno. Powyższa maseczka chłodząca miała dać ukojenie hollywoodzkim aktorkom w dolegliwościach związanych z migreną i kacem! Pomysł Maxa Factora nie znalazł szerszego odźwięku, ale napewno stał się punktem wyjścia dla dziesiejszych masek żelowych, które dla ochłody wystarczy włożyć do lodówki.    




Poduszka-przytulanka 
Ten rodzaj poduszki, to idealne rozwiązanie dla singielek, amatorek częstego i długiego przytulania, ostatecznie dla żon marynarzy, którzy są ciągle gdzieś na morzu... Mam nadzieję, że w ofercie można wybrać sobie inną koszulę, bo ta ma okropny kolor :)  




Biustonosz bez ramiączek z 1949r. zdjęcia
opublikowane w Life Magazine
Biustonosze jako takie, znane były już na początku XIXw. Powyżej, model bez ramiączek wynaleziony w 1949r. przez Charlesa L. Langsa. Ciekawa jestem czy Pan testował ten biustonosz na sobie?





Suszarka do włosów
Wyobrażacie sobie suszyć włosy w ten sposób? Ten model nasuwa mi dość frywolne skojarzenia :) Poza tym, susząc włosy lubię mieć wpływ na kształt swojej fryzury. Tutaj musiałabym przedrzeć się przez gumowy kokon. Uff... Na szczęście wymyślono lepsze rozwiązania.   



Domowa sauna fińska z 1962r.
Kolejny wynalazek, mający pomóc nam - kobietom, pielęgnować swoją urodę w zaciszu domowym. Jakoś trudno mogę sobie wyobrazić używanie tej przenośnej sauny fińskiej w przeciętnym M-3 z wielkiej płyty.   



Jodłomierz
I na koniec mój faworyt - Jodłomierz. Używając różnych nowinek technicznych można zapiać z zachwytu, zawyć z bólu, krzyknąć ze strachu lub pojodłować sobie, ot tak troszeczkę. 








niedziela, 3 marca 2013

Einstein i nieudana kariera w branży AGD



"Nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. Cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość."
                                                          
                                                                                                          - Albert Einstein



Dzisiaj chcę napisać o innej wielkiej osobowości XX wieku. Geniuszu, który odcisnął swój ślad nie tylko w ludzkich umysłach, ale również w pewnym stopniu wpłynął na świat... mrożonek :)  


Albert Einstein wielkim uczonym był, to wiedzą wszyscy: jeden z najwybitniejszych fizyków, twórca wielu teorii naukowych, w tym najsłynniejszej - teorii względności, laureat pokojowej nagrody Nobla z 1921r., autor ponad 450 prac. Aż trudno uwierzyć, że ten genialny naukowiec rozprawiający o świetle, grawitacji i elektromagnetyzmie miał problemy z wypełnianiem deklaracji podatkowej! "To jest zbyt skomplikowane dla matematyka" - mawiał - " do tego trzeba być filozofem". Oprócz nieocenionego wkładu w nauki fizyczne, Einstein miał również swój udział w rozwój techniki - był współwłaścicielem 12 patentów i współautorem ponad 40 zgłoszeń patentowych. 
O jednym z nich, za chwilę.



Albert Einstein i jego wynalazek - lodówka, kolaż autorski



Artykuł prasowy może stać się źródłem inspiracji dla filmu ("Gorączka sobotniej nocy" z Johnem Travoltą) czy książki ("Z zimną krwią" Trumana Capote), ale może być też bodźcem do powstania wynalazku. Pewnego dnia przeglądając gazetę, Einstein natrafił na smutną wzmiankę o śmierci całej rodziny z Berlina, która w trakcie snu zatruła się wyziewami ulatniającymi się z nieszczelnej lodówki (dla bardziej dociekliwych: z agregatu chłodziarki sprężarkowej). Wiadomość bardzo poruszyła naukowca i natchnęła do pracy nad udoskonaleniem tego urządzenia gospodarstwa domowego. Warto wspomnieć, że w owym czasie lodówki były bardzo prymitywne i dość niebezpieczne, gdyż stosowane w nich gazy chłodnicze były toksyczne, a instalacje transportujące te gazy często nieszczelne, ze względu na zawartą w nich dużą ilość mechanicznych części ruchomych, które po prostu się eksploatowały. 
Einstein rozpoczął pracę nad wynalazkiem z innym fizykiem (swoim dawnym studentem) Leó Szilárdem pod koniec 1924r. Ich projekt był alternatywą dla wcześniejszego pomysłu autorstwa dwóch szewdzkich naukowców. Einstein i Szilárd pragnęli udoskonalić technologię projektując urządzenie bez części ruchomych. Jednym z komponentów chłodziarki był inny wspólny wynalazek tzw. pompa elektromagnetyczna, która części ruchomych nie posiadała, więc gwarantowała szczelność instalacji. Ten rodzaj chłodziarki nazywamy absorbcyjną. Jeden z przyjaciół Szilárda był inżynierem i pomógł wynalazcom stworzyć prototyp "lodówki Eisteina" (tak potocznie się ją nazywa), a niemiecka firma A.E.G. zgodziła się ją wypróbować. Nie będę się tutaj wdawać w techniczne meandry działania tejże chłodziarki, ponieważ nie jest to blog o... technicznych meandrach chłodziarek :) Fanom lodówek i bardziej dociekliwym czytelnikom polecam wiele dostępnych w sieci artykułów, które zagadnienie funkcjonowania chłodziarki absorbcyjnej doskonale objaśniają. Ja ograniczę się tutaj do ryciny ilustrującej pompę elektromagnetyczną w aplikacji patentowej obu naukowców.
   

Aplikacja patentowa na lodówkę absorpcyjną
autorstwa Alberta Einsteina i Leó Szil
árda,
via www.wikipedia.org



Plotka głosi, że większość pracy nad wspólnym wynalazkiem wykonał Szilárd z niewielkim udziałem słynniejszego kolegi. Składając wniosek Einstein opierał się na swoim doświadczeniu jakie zdobywał od 1902r. pracując w Szwajcarskim Urzędzie Patentowym i aplikował ze wspólnym wynalazkiem do kilku krajów jednocześnie. Patent na absorpcyjną lodówkę naukowcy uzyskali 11 listopada 1930r. (w USA i Szwajcarii). 
Mimo, że Einstein już wtedy cieszył się wysoką pozycją w świecie nauki, jego wynalazek nie znalazł większego zainteresowania wśród producentów. Głównym powodem był Wielki Kryzys z jakim borykała się wówczas Ameryka i który mocno ugodził w wielu potencjalnych producentów. Urządzenie to było też dość mało wydajne. Ponadto, w owym czasie powstało kilka innych rozwiązań o znacznie ulepszonej technologii, m.in. wprowadzono nietoksyczny freon, który stosowany jest do dzisiaj. Mimo, że "lodówka Einsteina" skazana była na techniczny niebyt, naukowcom udało się sprzedać kilka innych wspólnych patentów pochodzącemu z Europy, a konkretnie ze Szwecji, Electroluxowi.
Niewątpliwie od kilku lat można zaobserwować wzrost zainteresowania wspomnianą lodówką. Powodem tego są niepokojące zmiany klimatyczne i wpływ freonu na warstwę ozonową otaczającą kulę ziemską oraz nagląca potrzeba poszukiwań alternatywnych źródeł energii. Uniwersytety w Oxfordzie, Cambridge i kilka amerykańskich instytutów - wszyscy budują własne prototypy wprowadzając autorskie nowoczesne rozwiązania. Niewątpliwie tym, co różni współczesne urządzenia od oryginału z lat 30-tych jest ich nieporównywalna wydajność - możliwość chłodzenia zbiorników o dużych gabarytach oraz długość pracy nawet przez całą dobę. Takie urządzenie mogłoby nie tylko sprawdzić się w warunkach turystycznych, akcjach humanitarnych czy na terenach bez dostępu do elektryczności, ale również może być pierwszym krokiem jaki ludzkość uczyni, żeby zacząć oszczędzać energię, a tym samym żyć bardziej ekologicznie. Najwyższy czas! 



Biurko Alberta Einsteina w Instytucie Badań Zaawansowanych w Princeton (USA)
sfotografowane w dniu jego śmierci - 18 kwietnia 1955r., via www.life.time.com


"Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko?"
                   
                                                                                                      - Albert Einstein



I tym zabawnym, acz inspirującym zdaniem kończę dzisiejszy wpis, życząc Wam kreatywności i samych zabałaganionych biurek w Waszych głowach!